Strona główna > Historia, Polityka > Apel ofiary donosów TW „Bolek”

Apel ofiary donosów TW „Bolek”


Józef Szyler, ofiara donosów TW „Bolek”, a także Krzysztof Wyszkowski, współzałożyciel WZZ Wybrzeża i Henryk Jagielski, współorganizator sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej, zaapelowali o „natychmiastowego zabezpieczenia i przekazania do Instytutu Pamięci Narodowej odnalezionych w archiwum Kancelarii Sejmu RP” dokumentów dotyczących TW „Bolek”.

„Żądamy natychmiastowego zabezpieczenia i przekazania do Instytutu Pamięci Narodowej odnalezionych w archiwum Kancelarii Sejmu RP materiałów archiwalnych wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa. Z informacji ujawnionych w dniu dzisiejszym przez tygodnik „Uważam Rze” wynika, że dotyczą one Lecha Wałęsy.

Dotychczasowa praktyka systematycznej kradzieży i niszczenia dokumentów archiwalnych dotyczących przeszłości Wałęsy przez wysokich urzędników państwowych, nakazuje mobilizację opinii publicznej w celu niedopuszczenia do kolejnego ukrycia i zniszczenia materiałów znajdujących się w Sejmie RP. Zabezpieczenie tych akt powinno być jak najszybciej poddane kontroli społecznej, ponieważ obecne kierownictwo Sejmu i państwa znajduje się w tej sprawie w klasycznym konflikcie interesów. Walkę z prawdą historyczną Platforma Obywatelska uznała za swój interes polityczny, angażując po 2008 r. organy państwowe do walki z historykami, którzy prowadzili obiektywne badania naukowe na temat dziejów „Solidarności” i nie bali się ujawnienia kompromitującej przeszłości Wałęsy. Sprawa ta była również powodem brutalnych ataków na IPN, zmiany ustawy o Instytucie, a w konsekwencji ograniczaniem swobody badań naukowych i wolności słowa w ogóle.

Wzywamy opinię publiczną do aktywności w tej sprawie, zaś prezesa IPN dr. Łukasza Kamińskiego do niezwłocznego wystąpienia do marszałek Ewy Kopacz o przekazanie tej dokumentacji i publicznego jej udostępnienia.”

Źródło: Niezależna.pl

  1. mediator
    Luty 24, 2012 o 4:56 pm

    obiektywne badania – tzn.takie,które są zgodne z wymogiem prezesa😀

  2. Gość
    Luty 24, 2012 o 5:21 pm

    Nie rozumiem co ma prezes z tym wspólnego i jak ma się to do faktów?

  3. ela_z_warmii
    Luty 24, 2012 o 6:14 pm

    „Klasyczny konflikt interesów”, „walka z prawdą historyczną Platformy Obywatelskiej”, „brutalne ataki na IPN” – po takich tekstach wniosek nasuwa się jeden – oddać sprawę Macierewiczowi. Tylko On może dociec prawdy w kolejnym zespole parlamentarnym. Syndrom oblężonej twierdzy ciągle na topie🙂

  4. johohanan
    Luty 24, 2012 o 6:33 pm


    ” Nie powiedziałem nic żonie, zresztą nikomu na ten temat nic nie oppowiadałem. Prawdą jest, że rozmowy były. […] I prawdą jest, że z tego starcia nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem. […] wiedziałem już jak to jest. Taki papier, podpisany przez wychodzącego na wolność, nazywano lojalką.”

    Nie mógłby się jeszcze przyznać, że powyrywał (niestarannie) dokumenty ze swojej teczki? Za podpisanie lojalki nie dostawało się kasy.Wałęsa cos innego podpisywał. Podpisywał pokwitowania odbioru gotówki. Z czasem może też się przyzna.

  5. ela_z_warmii
    Luty 24, 2012 o 6:56 pm

    Z tego, co wiem, to każde takie pierwsze spotkanie z SB kończyło się podsunięciem do podpisania kwitku, na którym przesłuchiwany delikwent miał się zobowiązywać do „przestrzegania ładu i porządku według PRL-u”, nie chce mi się teraz grzebać w Googlach i szukać treści. Nie było to zobowiązanie do współpracy. Póki co, nie ma jednoznacznych dowodów, że Wałęsa był współpracownikiem SB i działał na szkodę innych opozycjonistów. A przy okazji zadam pytanie – czy spotkania z funkcjonariuszami SB w czasach PRL-u, jakie każdorazowo odbywali pracownicy zakładów pracy wyjeżdżający służbowo za granicę też będą określane, jako współpraca z SB? Oni też podpisywali pewne zobowiązania.

    • johohanan
      Luty 24, 2012 o 10:03 pm

      Spotkanie WZZ dotyczące grudnia 70 w mieszkaniu Gwiazdów.. To tam Wałęsa miał opowiedzieć o „rozpoznawaniu” robotników. Tam też miało paść słynne zdanie Joanny Gwiazdy „Lechu, to ty podpieprzałeś kolegów”.
      Uczestników spotkania było wielu m. in. Bogdan Lis. Bogdan Lis nie pamięta by była taka wypowiedź Wałęsy. Bogdan Borusewicz otrzymał taśmę z nagraniem spotkania – też nie pamięta, by takie zdania tam padły.
      Koronnym dowodem miała być zaginiona taśma. Borusewicz taśmę wysłał do Paryża.
      Antoni Mężydło, a więc nie jakiś „oszołom”, poplecznik Gwiazdów, czy Kaczyńskiego, powitany w PO faktycznie potwierdza wersję Gwiazdów. Potwierdza, że Borusewicz taką taśmę przyniósł studentom i że ją odsłuchiwali i że padły tam słowa o rozpoznawaniu robotników i słynne zdanie Joanny Gwiazdy.

      Jeżeli „papiery Bolka” są wymysłem, bzdurą, SBeckim kłamstwem – to dlaczego Lech Wałęsa je z takim zapałem niszczył? Podajcie JEDEN logiczny i w miarę spójny powód?

      PS.Warto też przypomnieć nielegalne działania tzw. komisji Michnika, kiedy w 1990 roku dano jej wolny dostęp do archiwów dotyczących agentów esbecji. Wiedzą o agenturze uzyskaną z tych archiwów i teczek – Michnik wykorzystuje po dzis dzień.. Nic więcej nie było mu potrzebne, by zapewnić sobie rząd dusz nad rzeszami agentów, których nazwiska znalazł w teczkach. SB.

  6. ela_z_warmii
    Luty 24, 2012 o 6:59 pm

    W uzupełnieniu – Jarosław Kaczyński też coś podpisywał, kiedy wezwali Go na przesłuchanie i kiedy bohatersko zapytał: Panom chyba chodzi o mojego brata, a nie o mnie?🙂

    • johohanan
      Luty 24, 2012 o 9:36 pm

      Temat był wałkowany tysiąc razy.Sąd orzekł że to fałszywka a własciwie przyznał, ze opieranie sie na kserze lojalki Kaczyńskiego ( wyrok w sprawie Kaczyński kontra Urban) nie uzasadnia stwierdzania ze Kaczynski taka lojalke podpisał. W teczce Kaczynskiego istnieje takze opinia Sbeka i relacja z rozmowy z Kaczynskim. Rozmowa de facto jest dowodem ze Kaczynski nigdy współpracy z SB nie podjął.

  7. mediator
    Luty 25, 2012 o 11:29 am

    SBecy nie traktowali J.Kaczyńskiego zbyt poważnie.Teczka prezesa jest cieniutka,a jeśli
    jak orzekł sąd,są to fałszywki,to właściwie w ogóle SB nie było nim zainteresowane.Przecież
    stan wojenny przespał,internować go nie chcieli (w przeciwieństwie do Lecha),to i o czym
    gadać.
    Temat Wałęsy,będzie ciągle odgrzewany,kiedy tylko będzie to na rękę.Myślę,ze nawet po śmierci byłego Prezydenta,będzie się przydawał,różnym ….i z prawa i z lewa.😈

    • johohanan
      Luty 25, 2012 o 11:43 am

      Teczkę Jarosława Kaczyńskiego mogliśmy poznać 2 czerwca 2006 r., kiedy to on sam przedstawił ją dziennikarzom. Zanim do tego doszło, przez kilka miesięcy toczył się dziwny spór.
      Otóż najpierw Kaczyński obiecał, że swoją teczkę ujawni, a potem zaczął z tym zwlekać. Przypierany do muru przez media tłumaczył, że nie może teczki upublicznić, bo „są w niej ślady ingerencji płk. Lesiaka”
      Przypomnijmy, Jan Lesiak stał na czele zespołu, który działał w UOP i który był oskarżony o prowadzenie „inwigilacji prawicy”. W tej sprawie Lesiak stawał przed sądem, ale ostatecznie nie został skazany, gdyż zarzuty uległy przedawnieniu. W każdym razie Kaczyński z upublicznieniem swojej teczki zwlekał, w końcu w całą sprawę zaangażował się Zbigniew Ziobro, który był wówczas ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i który ogłosił, że teczka Kaczyńskiego była fałszowana. Czym oczywiście wywołał jeszcze większe zainteresowanie. W ogólnym ferworze nikt nawet nie zapytał, dlaczego właśnie Ziobro tak wiele wie o teczce, która nie jest upubliczniona. Jak napięcie rosło, tak po 2 czerwca gwałtownie spadło. Bo materiały udostępnione mediom przez Jarosława Kaczyńskiego okazały się po prostu nudne. Jego teczka liczyła 200 stron, w większości były to mało ważne kserokopie, typu świadectwo ukończenia studiów czy świadectwo pracy. Teczka dotyczy lat 1976-1982.

      Pierwsze meldunki pokazują Kaczyńskiego jako osobę współpracującą z KOR. Ostatni – to rok 1982 i informacja, że Jarosław Kaczyński nie prowadzi szkodliwej działalności, więc wnioskuje się o przekazanie teczki do archiwum. Co było dziwne, bo w rzeczywistości działał on w podziemnej „Solidarności”, blisko jej najwyższych władz. Owym fałszerstwem okazała się natomiast lojalka Jarosława Kaczyńskiego, którą miał podpisać zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, a która została najprawdopodobniej sporządzona na początku lat 90. Jakim cudem trafiła więc do materiałów o dekadę starszych, z poprzedniej epoki? A także notatka ppłk. Kijowskiego z jego rzekomej rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim 17 grudnia 1981 r., podczas której miało dojść do podpisania lojalki. To były te dokumenty, które Kaczyński niechętnie ujawniał, podkreślając, że są fałszywe. I że te fałszywki podrzucone zostały do jego teczki w latach 90. Jeżeli owe wyjaśnienia przyjmiemy za dobrą monetę, a stoi za nimi również autorytet sądu, to musimy też przyjąć, że teczka Jarosława Kaczyńskiego wcale nie jest teczką. Jest tylko zbiorem dokumentów. Jak mówili to Gontarczyk i Cenckiewicz, archiwa SB były prowadzone z zachowaniem wszelkiej staranności.

      Teczki, personalne i obiektowe, miały spis treści. Wiadomo więc było, jakie dokumenty zawierają, i nie można było czegoś do nich podrzucić bądź wyjąć. Co więcej, znajdujące się w nich materiały były numerowane, tak jak w książce, z tym że ta numeracja była od tyłu. Na samym spodzie były strony wcześniejsze, na górze – późniejsze. To jest logiczne, do teczki materiały się wkłada. Poza tym gdy teczka szła do archiwum, była przeszywana, żeby więc wyjąć z niej jakiś dokument i zastąpić go innym, trzeba było złamać pieczęć. To niejedyne utrudnienie – teczki miały też rubrykę, w której musiał się wpisać każdy, kto do niej zaglądał. Biorąc do ręki teczkę, archiwista już wiedział, kto ją czytał i kiedy.

      Tego wszystkiego teczka Jarosława Kaczyńskiego nie miała. Jest to zatem raczej nieuporządkowany, nieopisany zbiór dokumentów. I tu nasuwa się pytanie: czy wszystkich? Jeżeli do takiej teczki można było dokładać materiały, takie jak owa lojalka, to można było z niej wyjmować. I to w różnym czasie, nie tylko w okresie PRL. Kto miał „teczkę” Kaczyńskiego, miał możliwość dowolnego preparowania jego życiorysu. W jedną albo w drugą stronę. To oczywiście otwiera pole do różnych domysłów i teorii. Każda będzie inna, w zależności od historyka i jego poglądów. I jest przestrogą dla innych: czy tylko teczka Jarosława Kaczyńskiego mogła być „sfałszowana”? Jedyna w Polsce?

      Warszawa, dnia 18 grudnia 1981 r. Notatka z rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim (dalej Jar) przeprowadzonej w ramach operacji KLON w dniu 17 grudnia z polecenia kierownictwa służbowego.

      Zgodnie z zatwierdzonym planem działań operacyjnych w stosunku do figuranta Jar, po rozmowie prowadzonej przez Wydz. IX Dep. III MSW, J. Kaczyński ponownie został zatrzymany przez grupę realizacyjną i doprowadzony do KSMO. Rozmówca był kompletnie zaskoczony i zdezorientowany. Uporczywie wyjaśniał, że był na rozmowie w MSW i został zwolniony, sugerował, że musiała nastąpić pomyłka, że zapewne chodzi nam o jego brata bliźniaka Lecha. (…)

      W sposób bardzo zdecydowany zażądałem, aby określił czy będzie przestrzegał przepisy stanu wojennego, w przeciwnym razie zostanie internowany, jednocześnie przedstawiłem wypełnioną już decyzję o internowaniu. Zażądałem podpisu na tej decyzji, że zapoznał się z nią.

      Wywarło to na nim bardzo silne wrażenie, zmienił ton, widać było, że usilnie kalkuluje swoją sytuację. Zaproponowałem kawę, zgodził się. Dalej w luźnej rozmowie, odpowiadając na pytania, opowiedział o swojej działalności politycznej, m.in. o działalności w Biurze Interwencyjnym KSS KOR, pracy w filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku, tworzeniu Klubów Służby Niepodległości, działalności w zespole redakcyjnym „Głosu”. Wypowiedzi te potwierdzały nasze dotychczasowe rozpoznanie operacyjne. Zgodnie z przyjętą taktyką nie pytałem o szczegóły, w tym o rolę poszczególnych osób. (…)

      Widząc jego załamanie kontynuowałem rozmowę na neutralne tematy. Jar stopniowo uspokajał się. Zaproponowałem, byśmy rozpoczęty dialog kontynuowali w przyszłości. Jar odmówił, tłumacząc, iż oznaczałoby to współpracę z nami. Powróciłem do wcześniejszych argumentów, iż nie chodzi o informacje o jego znajomych, ale dialog dwóch dorosłych ludzi, którym na sercu leży troska o dobro naszego kraju.

      Zapewniłem, że nie będę żądać zobowiązania o współpracy. Po dalszej rozmowie Jar w końcu zgodził się na kontynuowanie rozmów na neutralnym gruncie.

      Przyznałem, iż jestem oficerem MSW, w KSMO występuję gościnnie, podałem numer telefonu i poprosiłem, aby przedstawił się imieniem i prosił Białostockiego. Umówiliśmy się na spotkanie 23 bm.

      Wnioski:

      1. Rozmowa potwierdziła trafność koncepcji działań operacyjnych w stosunku do figuranta Jar.

      2. Dokonano wstępnej fazy pozyskania. Dalsze rozmowy określą jego przydatność jako osobowego źródła informacji.

      3. W przypadku braku kontaktu telefonicznego w dniu 23 bm., proponuję ponownie doprowadzić figuranta na rozmowę, zagrozić represjami i w zależności od zachowania podjąć decyzję, czy ma być internowany.

      4. W celu zakonspirowania Jara jako ewentualnego tw, proponuję nie rejestrować w Biurze „C”, a spowodować prowadzenie rozpracowania w ramach kwestionariusza ewidencyjnego przez Wydz. II Dep. III. Koordynacja przedsięwzięć prowadzona byłaby na szczeblu kierownictwa departamentu.

      St. Inspektor Wydz. II Dep. III MSW ppłk M. Kijowski”

  8. patrycja777
    Luty 25, 2012 o 3:13 pm

    Jak któremu z pisowców Wałęsa nadepnie na odcisk,wtedy jak Filip z konopi wyskakują teczki.Z teczkami oczywiście bohaterstwo solidarnościowca Jarka.K. Teczki,brzozy,mgły itp. przejadły się.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: