Strona główna > Społeczeństwo > My z PRLu- oni z UE

My z PRLu- oni z UE


Czyli każde pokolenie ma z czego.

Moje pokolenie kocha PRL. Kochamy absurdy kolejek, „Panią Walewską”, przemówienia pierwszych sekretarzy, humor z zakładu pracy, puste półki sklepowe. Na widok kartki na mięso, plakatu propagandowego, loga Pewexu piejemy jak koguty z poranka. Kochamy filmy Barei, powiedzonka. Absurdy paszportowe, opuszczanie miast podczas Stanu Wojennego, maluchy, syrenki, warszawy, wakacje w Bułgarii i Baltonę. Na tony kupujemy ksiązki historyczne zajmujące sprawą Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zimnej wojny, życia za żelazną kurtyną. Filmy fabularno-historyczne wyrastające w okresie 2009-2011 jak grzyby po deszczu („Czarny Czwartek”, „Różyczka”, wspaniałe „Wszystko co kocham”) cieszą się naszym zainteresowaniem nie mniej niż Avatary i inne „groundbreaking productions”. W naszych oczach wszyscy, pamiętający TAMTE czasy są kopalnią przepięknych historii i wspomnień, są idolami. Kochamy komunistyczną rzeczywistość, bo jest absurdalna, bo nie miała prawa istnieć, a jednak istniała.

Przewrotnym jest, że dzisiaj żyjemy w analogicznych warunkach. W rzeczywistości, opartej na absurdach, bzdurach, nielogicznościach. Codziennie Komisja Europejska, wybierana całkiem podobnie, jak co ważniejsi do KC PZPR, zgotowuje nam absurd nie mniejszy niż władze komunistyczne. Słynna, wręcz legendarna norma na krzywiznę banana, certyfikaty jakości na wszystko, centralnie sterowanie poprzez dopłaty unijne (w większości do nierentownych lub niemającychracjibytu biznesów), programy „innowacyjna gospodarka” (what the fuck?) etc. Za komuny wybór ograniczał się do „ocety czy musztarda”. Teraz całkiem podobnie. Już nie mogę się zastanowić „taka żarówka, czy energooszczędna”, ponieważ JEST ZAKAZ SPRZEDAŻY INNYCH NIŻ ENERGOOSZCZĘDNE! Unijne dyrektywy, które MUSIMY wprowadzać w życie, Unijna biurokracja, gdzie blankiety wypełnia się nie zgodnie z logiką, a zgodnie z wymogami europejskimi. Nawet alkohlol będzie z mety, kiedy już komiszyn wprowadzi swój bryliant ajdija!

Element propagandy i nowomowy też jest, a jakże! Na lekcjach WOSu (czy jakich bądź) nie można powiedzieć, że Unia jest debilna, zła, tragiczna, bo nauczyciel się zdenerwuje wstawi jedynkę i na świadectwie nie będzie „bardzo dobry”, a „dostateczny”, nie wspominając o zachowaniu. Przeciwników Unii Europejskiej określa się przedziwnym „Eurosceptykiem” (co wskazuje na jego niechęć do Europy!). Czyż elaboratelizm (chyba nie ma takiego słowa w języku polskim…) nie przypomina „Odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego”? „Cyfryzacja”, „wymiar europejski”. Sprytnie zamieniona „propaganda” na „kampanię społeczną”. Teraz wszystko jest eko! Eko samochód, eko torby jednorazowego użytku, eko mama, eko tata i ja także jestem eko… I nikt nie widzi, że eko torby trują nie mniej niż azbest, a produkcja samochodów eko jest 500 razy mniej eko niż tych całkiem normalnych, nikt też nie dostrzega, że eko mama to zwykła wariatka z pofarbowanymi na zielono włosami, karmiąca niemowlaka trawą i odchodami ptasimi.

I jak bez paszportów byliśmy, tak też zostaliśmy!😦

Za dziesięć, piętnaście lat moje post-komunistyczne pokolenie dorobi się, już całkiem dużych post-unijnych potomków. Oni, podobnie jak my, pokochają miniona epokę. Będą się domagać absurdalnych historii, jak to jajka kosztowały 10 euro za sztukę, jak ustalano kąt krzywizny bananów, jak badali skład oscypków zakopiańskich, jak wręczano certyfikaty, jak fajnie było spotkać sąsiada na mecie, a po żarówki jeździło się na Ukrainę. BĘDZIEMY IDOLAMI! Dzieciaki będą kochac Unię, tak jak my kochamy PRL. Gadżety Unijne będą się rozchodzić w mgnieniu oka! Na przykład kątomierz.

Ale nasze pociechy, podobnie jak i my będą wdzięczne opatrzności, że nigdy nie przyszło im żyć w tym absurdzie. Ze nie muszą udawać „Euroentuzjastów”, że rynek jest wolny, że mają wybór i nie wszystko ma certyfikat, że nie muszą jechać na Ukrainę za każdym razem kiedy szlag jasny trafi nieenergooszczędną żarówkę. Cudze wspomnienia są najbardziej atrakcyjne, gdyż brak w nich elementu negatywnego- nie stoimy w kolejce po papier toaletowy w trzedziestostopniowym mrozie, podane nam są śmieszne anegdoty. Nie borykamy się z bezpieką- z uwagą słuchamy o budowaniu opozycji. Puste sklepy widzimy w muzeach i na zdjęciach- wchodzimy do pełnych Carrefour’ów.
Zacznijmy kolekcjonować unijne relikwia. Niedługo zbudujemy muzeum Unii Europejskiej. Dla potomności.

Czego sobie i wam życzę,
Wasz LomZłu

Ale i tak najfajniejsze jest to, ze będę IDOLEM!

PS. dla poprawy humoru, albo i pogorszenia. Jak komu. Moja inspiracja: Ale jaja

Autor: Lombard Złudzeń

  1. Marzec 10, 2012 o 4:48 pm

    Edward Gierek: To jak, pomożecie? No.

    Unia Europejska – Zwiazek Socjalistycznych Republik Europy

  2. Ged12
    Marzec 11, 2012 o 9:58 pm

    Dziwne, że nie cieszy cie to, ze wreszcie spełniło sie marzenie by Polska była od morza do morza, w tej unii oczywista oczywistość.

    • Marzec 11, 2012 o 10:05 pm

      Nie cieszy, gdyż zawsze istnieje niebezpieczeństwo ponownego okrojenia Polski do granic GG – i nie mam tu na myśli Gadu Gadu ❗

  3. Ged12
    Marzec 11, 2012 o 10:53 pm

    Chyba ci o księstwo Warszawskie chodziło, jeśli mamy być precyzyjni z okrajaniem GG zawsze była częścią Rzeszy.. Przecież tam mieszkają same folksdojcze, slązaki i kaszuby.Bromberg, Wirzitz, Kronau. Breslau. Mam dalej wymieniać?🙂 To kraina Hoffmanów, Millerów, Katzów, Fuksów, Formullerów, a resztę dopisz z książki telefonicznej, np miasta Pozen. Ale jak potrzeba inaczej to prawdziwi patrioci słupy graniczne na Odrze sobie przypominają. Nic po prostu ziemie wycyckane i to wielokrotnie.jeśli chodzi o WWII to widziałem” Czterech pancernych i psa” i się już nie boję. A wykupu ziem przez Niemców tez nie, bo w tej chwili Polacy maja znizki w przygranicznym Gerlitz. Nie ma już też za czym tęsknic, zamiast Deutsche Mark, jest teraz Euro i za to mogę sobie „flat” w całej Europie kupić, a szykuje się niezła wyprzedaż w Grecji. W sojuzie każdy był dopisany do ziemi w kołchozie, a paszport w szufladzie komisarza. Ja nawet paszportu nie potrzebuję, ale to już inna bajka i inne porównania. Co do wspomnień, zawsze są jaśniejsze, bardziej wygładzone i bezpieczne, bo przewidywalne. A najważniejsze w tym jest to że my byliśmy młodzi, no i świat był młodszy🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: