Strona główna > Religie, Sport > Polska Księżniczka – Isia!

Polska Księżniczka – Isia!


Księżniczka Agnieszka zdobyła Azję, zdobyła serca milionów widzów. Sportowy hart ducha, połączony z kobiecą delikatnością, zatriumfował.

„Poezja. Cały ubiegły tydzień to poezja” – takimi słowami wyraziłem w ubiegłym tygodniu na łamach „Warszawskiej Gazety” swoje myśli i to, co czułem oglądając kolejne zwycięstwa Agnieszki Radwańskiej. Jej grę w dalekim Tokio opisałem jako „poezję”. Skoro tak, to wiadomo, że akcent był położony nie na samo zwycięstwo – a na styl, w jakim zostało osiągnięte. Na korcie pojawiły się wszystkie najlepsze zawodniczki na świecie, właściwie powinienem napisać najsilniejsze. Zwyciężyła Isia.

I na koniec wyraziłem życzenie – tak naprawdę, była to prognoza – że kolejny tydzień, tym razem chiński będzie należeć również do naszej Agnieszki.

I należał. Pekin zdobyty. Turniej jeszcze wyższej rangi – pula nagród 4,5 miliona dolarów. Niestety jest tak, że to wysokość nagród decyduje o tym, kto się pojawi na turnieju. Oprócz kontuzjowanej Marii Sharapowej do Chin przybyła z Tokio cała światowa czołówka. Na korty w Pekinie zwrócone były oczy całego tenisowego świata. Każdego dnia setki milionów widzów przed telewizorami. Jakaż promocja krajów. Dodam, że rok wcześniej triumfowała inna Polka, właściwie Dunka polskiego pochodzenia – Karolina Wożniacka. Ale czy Chińczyk wie, że duńska „Wozniacki” to nadwiślańska Wożniacka? Serdeczna przyjaciółka Isi.

I cóż mam napisać dzisiaj? Po turnieju w Tokio pisano o Polce – „polska ninja”. W kolejnych meczach, aż do finału spryt zwyciężał siłę. A dzisiaj się pisze, że „księżniczka Agnieszka” zdobyła Azję. I zdobyła serca milionów widzów. Hart ducha i kobieca delikatność zatriumfowała nad sportową agresją i siłą. Z tym, że Isia moje serce kibica zdobyła już dawno temu, przed siedmioma laty zwyciężając w słynnym Wimbledonie, jednakże w turnieju juniorskim. Dwa lata później ten sukces powtórzyła jej młodsza siostra Urszula. Ula to złośnica, ale taka złośnica, którą łatwo się lubi. Napisałem „lubi” – a Word moje „lubienie” podkreśla na zielono i czytam, że „wskazany wyraz jest przestarzały”. Świat oszalał, szaleje na moich oczach.

Ale wracamy do Pekinu. Po drodze do finału Ana Ivanovic, potem gładkie zwycięstwo z pogromczynią Karoliny Wozniackiej – to mówi samo za siebie – Włoszką Flavią Penetta, a w finale morderczy pojedynek z Niemką, Andreą Petkovic.

Dramat. Właściwie dramat w trzech aktach. Pierwszy, to pokaz wszystkich zalet Radwańskiej i końcowe minimalne zwycięstwo – 7:5. W międzyczasie ból kolana Petkovic i medyczna pomoc. Drugi akt widowiska, czyli drugi set, to zwycięstwo bezwzględnej siły Andrei. Gra wręcz doskonale, zabija kolejne piłki, a Agnieszka zbiera siły. Rozważa, dobiec do piłki czy zrezygnować. Przeważnie rezygnuje – czasem człapie po korcie – uśmiecham się, ale raz dosłownie poczłapała wzdłuż końcowej linii.

Jest takie opowiadanie Jacka Londona zatytułowane „Befsztyk”. W czasach mojej młodości czytało się Londona, oczywiście pięcioksiąg Jamesa Coopera, z tym, że ja ulubiłem sobie (dziwne, że edytor Word „lubi” podkreśla na zielono, a bardziej staroświeckie „ulubienie” pomija milczeniem) Jamesa Olivera Curwooda. Jego „Łowcy wilków” i złota, oraz polski dodatek „Łowcy przygód” to wielokrotna lektura nie tylko podczas przeziębień. No i oczywiście nasz Henryk Sienkiewicz – to była literatura chłopięca.

Otóż w opowiadaniu Londona jego bohater Tom King przez wszystkie rundy walki bokserskiej oszczędza siły. Po prostu jest potwornie osłabiony z głodu. Wieczorem dzieci położył wcześnie spać, by we śnie zapomniały, że nie dostały kolacji. Jego żona także nie wzięła nic do ust. Walka. W ringu oszczędza siły, każdy krok się liczy, jego taktyka to pokonywanie jak najmniejszej drogi. Przegrał – mimo, że mógł zadać decydujący cios. Po walce pytano – „Czemuś go nie wykończył, kiedy już go miałeś?” – nie wiedzieli, że nie miał siły. Zabrakło mu sił.

I przypomniałem sobie Londona patrząc na drugi set. Agnieszka kalkuluje – oszczędza energię, na każdym uderzeniu. Sześć do zera w gemach dla Niemki.
I nadchodzi set trzeci – i jest godny największych wielkoszlemowych turniejów. Bezkompromisowy i siłowy tenis Petkovic potykał się z inteligencją i niezwykłym spokojem. Tenis wygrał z siłą. I uśmiech na twarzy i łzy, pocałunki – Agnieszka musiała się wspinać na palce. Jeszcze przed sekundą okrzyki niemieckiej zawodniczki przy każdym uderzeniu piłki, groźna mimika po każdym sukcesie przy siatce, teraz przyjazny uścisk. Sport.

Jestem zmuszony ponownie siebie zacytować – pisałem tydzień temu i ponownie napiszę. Zwycięstwo w tak pięknym stylu, bardziej poprawiło wizerunek Polski, niż ekskursje polskich polityków do Chin. Drobna Isia Radwańska waży więcej, niż wszystkie wspólne interesy ministrów Donalda Tuska z Chińczykami.
Wracam do naszego narodowego skarbu. Umiejętności pozwalają rozgrywać mecz jak partię szachów. Pisałem, że jej gra, to szachy, a dzisiaj doprecyzuję. To wykorzystywanie na korcie umiejętności taktycznych i technicznych, geometrii kortu oraz wyjątkowa zdolność przewidywania. To zaskoczenie przeciwniczki nieszablonowym zagraniem, rotacją piłki, czy doskonałym dropshotem – czyli bardzo delikatnym zagraniem piłki, po którym spada ona tuż za siatką.

Dzisiaj w tenisie dominuje agresja i siła fizyczna, żelazna kondycja. Oto decydujące argumenty na drodze do zwycięstwa. Chyba, że po drugiej stronie siatki stanie filigranowa Polka. Dlatego jej sukces jest tak cenny dla tenisa. Podobnie grała wspaniała Martina Hingis.
 
Ale, żeby wykorzystać swoje atuty, by zwyciężyć potencjalnie silniejsze przeciwniczki, Agnieszka Radwańska wykonuje gigantyczną, niewyobrażalną pracę na treningach. Tenis przyjemnie się ogląda, jest to uczta dla oczu, ale stoi za tym tytaniczna praca. Agnieszki i jej rodziców – ojca i zarazem trenera Roberta, oraz mamy Marty. Zwykła praca organiczna.
 
Upór całej rodziny i dążenie do celu. Krok po kroku, a po drodze sukcesy, ale także rozczarowujące porażki. Ile razy polskie media krytykowały Agnieszkę? Czepiano się – a to tego, a to tamtego? Trener nie ten i za mało siłowni, słaby serwis i ….. Zostawmy.

Nie chcą pamiętać, że na świecie w tenisa grają miliony kobiet, i spośród nich setki tysięcy to zawodniczki, a tenisowy ranking – tzw. ranking WTA – obejmuje tysiąc. W pierwszej setce, a nawet dwusetce są zaledwie dwie Polki, siostry  – Agnieszka i Urszula Radwańskie.

Agnieszka po turnieju w Pekinie to numer osiem na świecie, a Urszula trapiona kontuzjami (uraz kręgosłupa) jest siedemdziesiąta. Ale zajrzymy za południową granicę? W pierwszej dwusetce Czeszek jest trzynaście, w pierwszej pięćdziesiątce siedem. Możliwe?
Podpowiadam dziennikarzom – może nie tylko orliki? Może zapytać rządzących? Nie tylko orliki i świetliki, ale może korty?

Agnieszka Radwańska chce zbudować ośrodek tenisowy, ale nie może się doprosić o teren, na którym miałaby rozpocząć budowę. Mówi – „Kiedy dziewczyny ze światowej czołówki zobaczyły na zdjęciach, jak trenuję w Krakowie, myślały, że to jakiś żart albo happening”.
One mają do dyspozycji supernowoczesne akademie tenisowe, a Radwańska w Polsce trenuje na byle jakich kortach, otoczonych rozsypującymi się trybunami. W Krakowie nie ma ani jednego twardego kortu. Komentarz?

Czymże jest zwycięstwo, jeżeli jest się większym o głowę, silniejszym? Czymże jest zwycięstwo, jeżeli uczęszcza się do Akademii Tenisa?
Justyna Kowalczyk spod samiuśkich Gorców, Tomasz Adamek z Beskidów, a Robert Kubica i Agnieszka Radwańska z Krakowa. Może czas przenieść stolicę?
(…)
Tokio. Pekin. Moskwa. Istambuł.
Spoglądam na zdjęcia Agnieszki Radwańskiej. To w koszulce z napisem „Solidarność”, to, na którym układa z piłek tenisowych słowo „JEZUS” oraz to ze smoleńskiego Marszu Pamięci w Krakowie, wraz z tatą. Ma charakter. I wspaniałych rodziców.

Księżniczka Isia i Jezus
Rekontra
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: