Strona główna > Polityka > Na tropie zbrodni stanu

Na tropie zbrodni stanu


Kiedy właściwie obalony został w Polsce komunizm? Pani Joanna Szczepkowska powiedziała, że 4 czerwca 1989 roku. Czy jednak aby na pewno? Przecież kiedy podczas głosowania, jakie w ramach tzw. kontraktowych wyborów odbyło się 4 czerwca, komunistyczna „lista krajowa” została „wycięta” przez wyborców, którzy myśleli, że to wszystko naprawdę, generał Kiszczak zagroził, że zaraz te całe wybory unieważni, a wtedy „strona społeczna”, ustami znanego z „postawy służebnej” Tadeusza Mazowieckiego oświadczyła, że „umów należy dotrzymywać” – ale oczywiście nie tych, z wyborcami, tylko tych z bezpieką – i Rada Państwa w trakcie wyborów zmieniła ordynację, żeby wszystko było, jak się należy. Potem przywódca tych niby to „obalonych” komunistów, generał Wojciech Jaruzelski, został przez właśnie wybrane Zgromadzenie Narodowe wybrany na prezydenta. Wygląda na to, że pani Szczepkowska chyba jednak się pomyliła, że 4 czerwca 1989 roku komunizm chyba jeszcze nie został obalony.

No dobrze – a w grudniu 1990 roku, kiedy prezydentem naszego nieszczęśliwego kraju został Lech Wałęsa? Lecha Wałęsę na prezydenta nastręczył naszemu nieszczęśliwemu krajowi Jarosław Kaczyński, co skłoniło wielu do wątpliwości, czy Jarosław Kaczyński aby na pewno zna się na ludziach. Nawiasem mówiąc, te wątpliwości pogłębiły się później, kiedy premier Kaczyński na ministra spraw wewnętrznych, który miał pełnić rolę „bicza Bożego” na „układ”, powołał Janusza Kaczmarka, z którym teraz się procesował – albo jeszcze później – gdy z Prawa i Sprawiedliwości wypączkowała Polska Jest Najważniejsza z Joanną Kluzik-Rostkowską i Elżbietą Jakubiak, czy jeszcze później – kiedy pojawiła się Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry.

Ale mniejsza już o to; wróćmy do komunizmu – kiedy on się tak naprawdę w naszym nieszczęśliwym kraju zakończył. Można by pomyśleć, że zakończył się wraz z wyborem Lecha Wałęsy na prezydenta – tym bardziej, że on sam przecież wielokrotnie się przechwalał, iż obalił komunizm śmiałym skokiem przez płot jeszcze w sierpniu 1980 roku – kiedy – jak to dzisiaj już wiemy – po drugiej stronie płotu motorówka Marynarki Wojennej dostarczała do stoczni jego sobowtóra. Ale chyba nie – bo sam Lech Wałęsa powiada, że „nie miał ludzi” ani „partii” – tylko „Kaczyńskich”, którzy zresztą „zaraz zaczęli swoją grę”. W takiej sytuacji rzeczywiście – niewiele można zwojować, toteż nic dziwnego, że Lech Wałęsa jako prezydent znaczną część swego czasu poświęcał pracy naukowej przy krzyżówkach. Tak w każdym razie twierdzili ówcześni ministrowie również z jego Kancelarii. No bo jaka była alternatywa? Co by było, gdyby prezydent naszego nieszczęśliwego kraju spróbował być „twardszy”? – „Zabiliby mnie – powiedział niedawno. – Na wszystkich poligonach były podstawione ładunki, żeby nas wszystkich wysadzić w powietrze, gdybyśmy poszli o krok dalej” – cytuje prezydenta Wałęsę dziennik „Dziennik” z 12 marca br.

Wprawdzie wielokrotnie powtarzałem, że kto słucha prezydenta Wałęsy ten sam sobie szkodzi, ale czyż wobec tych rewelacji możemy przejść obojętnie, zwłaszcza, gdy chcemy odpowiedzieć na pytanie, kiedy właściwie obalony został u nas komunizm? Jasne, że nie możemy, zatem – po pierwsze – kogo (oprócz oczywiście siebie) ma na myśli prezydent Wałęsa, kiedy używa liczby mnogiej? Bo owe „ładunki” podstawione na wszystkich poligonach, miały zabić nie tylko jego, ale „nas wszystkich”. Któż jeździł wtedy z prezydentem Wałęsą na poligony? Z felietonów filmowych i prasowych fotografii przypominam sobie ministra Mieczysława Wachowskiego – co poniekąd wyjaśniałoby ubolewania prezydenta Wałęsy, że „nie miał ludzi”, chociaż z drugiej strony pamiętamy, iż w Kancelarii Prezydenta ludzi wcale nie brakowało, przeciwnie – było ich całkiem sporo i to pokaźnego kalibru, jak np. pan dr Andrzej Olechowski, którego „zalety fizjologiczne i inne” sam Lech Wałęsa osobiście wychwalał. Zalety „fizjologiczne” dra Olechowskiego każdy widzi, no a te „inne”? Czyżby chodziło o związki pana doktora ze sławnym „wywiadem gospodarczym”, w którym działać miał również generał Czempiński, o którym Wikipedia wypisuje kalumnie, jakoby miał nadzorować Polską Akademię Nauk ale nie z ramienia żadnego „wywiadu gospodarczego”, tylko starej, poczciwej SB?

Wszystko to być może – ale w takim razie któż miałby na tych „poligonach” nie tylko zabijać prezydenta Wałęsę, ale i „wysadzać w powietrze” dodatkowo „wszystkich”? Nad bezpieczeństwem prezydenta państwa i zwierzchnika Sił Zbrojnych czuwał wszak z jednej strony Urząd Ochrony Państwa, którym od sierpnia 1990 do lutego 1992 roku kierował Andrzej Milczanowski, potem – od lutego do czerwca 1992 roku – Piotr Naimski, później, tzn. do roku 1993 – Jerzy Konieczny, a od roku 1993 do 1996, kiedy to Lech Wałęsa prezydentem być już przestał – generał Gromosław Czempiński – a z drugiej – Wojskowe Służby Informacyjne, którymi w roku 1991 i 1992 kierował kadm. Czesław Wawrzyniak, w latach 1992 – 1994 – generał Bolesław Izydorczyk, a w latach 1994-1996 – generał Konstanty Malejczyk. Który z tych dygnitarzy zamieszany był w spisek przeciwko prezydentowi państwa i zwierzchnikowi Sił Zbrojnych, mający na celu nie tylko zamordowanie go, ale również – „wysadzenie w powietrze” wszystkich jego współpracowników – bo chyba tylko w ten sposób można rozumieć enigmatyczne określenie „nas wszystkich”?

Taki spisek przeciwko państwu musiał być szeroko rozgałęziony i wręcz ostentacyjny, skoro prezydent Wałęsa wspomina dzisiaj o tych „ładunkach” jakie były „podstawione na wszystkich poligonach”, jako o rzeczy zwyczajnej, to znaczy – powszechnie znanej! Skoro „na wszystkich poligonach”, to znaczy, że spisek musiał być w wojsku szeroko rozgałęziony, a skoro tak, to nie mógł być nieznany ani Wojskowym Służbom Informacyjnym, ani Urzędowi Ochrony Państwa! Co więcej – prezydent Wałęsa informuje, że celem spisku było zabójstwo prezydenta, gdyby nie uległ szantażowi i poszedł „krok dalej”. Co oznacza ten „krok dalej”, przed czym w obliczu spisku grożącego mu śmiercią powstrzymał się prezydent Wałęsa – to koniecznie trzeba wyjaśnić w postępowaniu karnym, którego wszczęcia niniejszym oficjalnie się domagam, traktując ten felieton jako zawiadomienie o przestępstwie w postaci spisku przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, które w myśl art. 101 paragraf 1 kodeksu karnego, nie uległo przedawnieniu, nawet gdyby nie uznawać go za zbrodnię zabójstwa (30-letni termin przedawnienia), tylko za „inną zbrodnię” – to przecież 20 lat jeszcze nie minęło nawet od „nocnej zmiany”, a komunizm najwyraźniej wcale nie został obalony.

Stanisław Michalkiewicz

Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    20 marca 2012

Kategorie:Polityka
  1. ASTRAJA
    Marzec 22, 2012 o 1:33 pm

    No to nic dodać ani ująć Polska dalej komuną stoi i jak by to nie nazywał z komunizmu się jednak nie wyzwoliła !

  2. slavomiro
    Marzec 23, 2012 o 8:13 am

    Media są tak zafiksowane na PiS, że chociaż już od 6 lat PiS nie rzadzi, to wciąż tylko w ten sposób, na wzniecaniu w prostych ludziach nienawiści do PiSu, budują poparcie dla żenującego rządu Tuska i PO. Kraj w ruinie. Codziennie odbywają się manifestacje i protesty, jest niewyobrażalna afera z koncesją dla TV Trwam, ale tym „wybiórcza” się nie zajmuje, bo jej celem nadrzędnym jest wzniecanie nienawiści do PiS i Kaczyńskiego.

  3. marco.con
    Marzec 23, 2012 o 8:33 am

    Polska popada w ruinę. Jedynym sposobem jest jak najszybsze odebranie władzy w Polsce układowi PO/RP/PSL/SLD. Jak tego można dokonać w trakcie trwania kadencji parlamentu ? Tak jak to się robi w całym cywilizowanym świecie. Poprzez masowe demonstracje.
    Jak wynika ze wszystkich badań, większość wyborców w 2007, 2010 i 2011 roku czuje że zostali potwornie oszukani i czują się oszukani. . Ale mieli prawo się pomylić i wybrać tak jak wybrali. A teraz mają prawo naprawić swoją pomyłkę. Mam propozycję na naprawę tej pomyłki. Wiosenną ofensywę. Zlot gwiaździsty do Warszawy – codziennie po kilka tysięcy polskich patriotów, młodych i starych, wykształconych i moherów – w celu pokojowego oblężenia Sejmu aż do czasu kiedy posłowie uchwalą samorozwiązanie Sejmu a P.O. prezydenta ogłosi przyspieszone wybory. W obecnym układzie parlamentarnym zawsze będzie trwać koalicja strachu przed PiS i możliwymi rozliczeniami przekrętów, wspierana przez mainstreamowe media. Jedynym rozwiązaniem jest wyłonienie przywódcy na wezwanie którego do Warszawy zjadą się z zlocie gwiaździstym polscy patrioci. Pytanie który z polskich polityków może być takim przywódcą ? I jaką możemy mieć pewność że nie zostanie podstawiony przez WSI/GRU ? Np. Palikot i jego Ruch ?
    Zdecydowana większość forumowiczów niezaleznej.pl pisze o poparciu dla Jarosława Kaczyńskiego – tak, jest takie poparcie, wśród wyborców PiS. Tylko PiS. A mnie chodzi o to aby przywódca miał poparcie wyborców różnych opcji. Jarosław Kaczyński ma olbrzymi negatywny elektorat stworzony przez media i nie ma szans aby to się zmieniło. Ale można tym mediom wywinąć niezły numer stawiając na kogoś z PiS ale z drugiego szeregu a jednocześnie na tyle znanego i niekontrowersyjnego aby mógł przyciągnąć nie tylko twardy pisowski elektorat. Gdyby Jarosław Kaczyński nie startował w wyborach prezydenckich nie mielibyśmy bula za „prezydenta”. Moim kandydatem był Pan Janusz Wojciechowski. Głosowałem na Jarosława Kaczyńskiego dlatego że nie miałem wyboru. Ale chcę aby w następnych wyborach parlamentarnych i prezydenckich Polacy mieli wybór. Do zaakceptowania przez zdecydowaną większość. Bardzo cenię Jarosława Kaczyńskiego ale wybory trzeba umieć wygrywać.

    Zastanawiam się również czy PiS chce ratować Polskę i czy naprawdę chce wygrywać wybory. Jak dotąd nic na to nie wskazuje. Czy PiS a zwłaszcza Jarosław Kaczyński nie zdaje sobie sprawy z tego że mamy XXI wiek, a 20 lat indoktrynacji i ogłupiania młodzieży przez pewne media i szkolnictwo poczyniło olbrzymie spustoszenia w świadomości dzisiejszych 20-40 latków ? Czy przykład Palikota nic PiS,owi nie dał do myślenia ? Czy nie zauważono jak chętnie podchwytywane są anty kościelne wystąpienia ? Nie jestem w stanie pojąć jak można przedkładać dobro episkopatu nad dobrem Polski i Narodu Polskiego ? Episkopatu który w większości popiera PO upatrując w niej gwaranta utrzymania swoich zdobyczy zagwarantowanych przez ustępujące władze PRL.
    Jestem przekonany że polscy katolicy dadzą odpór atakom lewactwa bez angażowania się PiS w tą wojnę. Takie zaangażowanie powoduje że większość Polaków w grupie wiekowej 20-40 lat nigdy nie zagłosują na PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Jestem ateistą ale nie wojującym antykatolikiem, popieram o. dr Rydzyka w jego pracy dla dobra Narodu Polskiego, sprawy wiary pozostawiając wierzącym.
    Po tym co teraz piszę mogę spodziewać się ostracyzmu większego niż ten z którym spotykałem się dotychczas na szmonecie.
    Myślę że jednak mogę mieć rację.

    PiS chyba nie chce wygrać wyborów gdyż wiązało by się to z koniecznością podejmowania drastycznych decyzji ekonomicznych i społecznych. A takie decyzje musiałby uzasadnić prawdziwym stanem państwa i postawić w stan oskarżenia tych którzy doprowadzili do tego stanu. Jak na razie to takich działań nie widać.
    Czekanie PiS,u na mannę z nieba w postaci gazu i ropy łupkowej którą zaczniemy wydobywać za 3 lata, akurat w trakcie następnych wyborów może skończyć się tym że ten gaz i ropa nie będą już w polskich rękach.

    • Marzec 24, 2012 o 8:29 am

      Przyjaciele

      Po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawia się realna szansa na odsunięcie od władzy specjalistów od pustych obietnic i szkodliwych decyzji. Może tego dokonać tylko zjednoczona prawica. Popełniłem wiele błędów, dopuszczając do rozbicia naszego obozu. Dlatego odchodzę. Wymaga tego dobro Ojczyzny, które musi być traktowane jako ważniejsze od osobistych interesów i ambicji. Usuwając się w cień wskazuję nowego lidera. Wierzę, że pod nowym przywództwem uda się zasypać niepotrzebne podziały i zjednoczyć wszystkich ludzi prawicy pod sztandarem Prawa i Sprawiedliwości. Wierzę w nowe otwarcie.

      Jarosław Kaczyński
      (list w przygotowaniu)

      Czy taki list prezesa do partyjnych kolegów jest możliwy? Czy nie czas na taki ruch J.Kaczyńskiego?

  4. ASTRAJA
    Marzec 23, 2012 o 8:37 pm

    Marco con, pięknie i mądrze napisane. Bądż pewien, że jest wielu ludzi którzy myślą podobnie ale nie mają odwagi głośno o tym mówić bo zostaną zagłuszeni i wyeliminowani ze swojego środowiska. Taka jest niestety ta nasza tchórzliwa Polska. Mało jest osób otwarcie mówiących o tym co myślą i czują, czekają na to co zrobią inni ale może być już za póżno i niczego nie da się odwrócić….i pewnego dnia obudzimy się z ręką w nocniku…niestety…

    • Marzec 24, 2012 o 1:05 am

      Dwie Polski,Astrajo. – jedna chce się podobać na świecie i ta druga,ta którą wiozą na lawecie.

  5. ASTRAJA
    Marzec 24, 2012 o 1:31 pm

    Pięknie to napisałeś, ale taka jest niestety smutna prawda. Tylko co świat w tym wszystkim pomoże ? Wyciągnie korzyści dla siebie a Polacy zostaną jak zwykle sami.

  6. mordotymoja
    Marzec 25, 2012 o 1:41 am

    Węgrzy potrafili zdelegalizować KOmuchów. Polacy wciąż poddają się POLACTWU! Dlaczego? Przecież to naród jest suwerenem i naród ma prawo, a teraz obowiązek odsunięcia od władzy zdrajców z PO i PSL! Oni zmarnowali Polakom pięć lat. Doprowadzili do smoleńskiej tragedii! Obrażali naszego prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego! Palikot nazwał go chamem, a esbecki sąd uznał, że to wszystko mieści się w granicach prawa. Musimy przeciąć pępowinę peerelu i wsadzić do więzienia zdrajców Polski i złodziei z PRL!!!

    • tom
      Marzec 25, 2012 o 3:15 am

      Dobra analliza aczkolwiek można to też ująć trochę inaczej. Zwolennicy PO to ludzie w miarę dobrze usytuowaniu lub dzieci dobrze usytuowanych (młodzież w miastach). Oni nie są zainteresowani zmianami póki odcinają kupony z jako takiego materialanego relatywnego dobrobytu. Stąd są areligijni. Z kolei elektorat PIS to ludzie sfrustrowani a tam gdzie jest niedosyt materialny rośnie religijność. Stąd też paradoksalny profil PIS tj. gniewna postawa rozliczeniowa adresująca do frustracji elektoratu plus narodowa religijność adresująca do przekonań co samo w sobie jest pewną sprzecznością jako antychrystusowy gniew. Kraj zmierza do bankructwa bo to jest nieuniknione i związane z wprowadzeniem kapitału zachodniego do Polski, wyprzedażą majątku, zadłużaniem który to kapitał ściśle współpracował z uwłaszczającą się nomenklaturą. Politycy patrioci po prostu nie mieli żadnego przełożenia na faktyczną możliwość wprowadzenia w Polsce zmian – nie było koncepcji a trzymające włądzę elity UW i pokłosie PZPR były prostymi beneficjentami układu. Ten system był skazany na upadek. Szansą była fluktuacja AWS ale ci ludzie okazali się bankrutami moralnymi. Kształ PO jaki jest, jest to po prostu wyindukowany twór który się pojawił w całej dynamice przemian a Tusk jest najlepszym kandydatem na to dziwne stado. To co można zarzucić tym ludziom, że zaprzepaścili koalicję PIS i PO. To była mała szansa na poprawę (chociaż w sensie dynamiki finansowej zadłużonego państwa nie wyprowadziłoby to kraju z równi pochyłej) niemniej winni są tutaj liderzy PO, zwłaszcza p. Rokita, którzy nie mogli znieść wygranej PIS. Zamiast w imię dobra Polski uznać się za pokonanych lecz współodpowiedzialnych za nasz los, woleli ubić interesy polityczne i przejść do opozycji. Jeśli więc była jakaś szansa to one były dwie: – AWS ale się zdemoralizował – TKM – koalicja PIS i PO ale liderom PO odbiło i nie chcieli uznać się podległymi PIS, zwłaszcza winny jest p. Rokita i jego egotyzm. Napewno odbywało się to w niekorzystnym układzie medialnym gdzie główne media to GW kontrolowana przez układ „czerwonej Solidarności” oraz ITI – benficjentów finansowych sytuacji dla których zmiany „względnego spokoju” byłyby zagrożeniem dla biznesu.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: