Strona główna > Historia, Wiadomości > Głębocki: Wyrok w sprawie Katynia niepokoi władze Rosji

Głębocki: Wyrok w sprawie Katynia niepokoi władze Rosji


Wszystkie narody, które zderzyły się z imperium sowieckim, w tym wielu Rosjan, mogłoby podjąć i podejmuje starania o wyjaśnienie zbrodni podobnych do Katynia. Dlatego wyrok Trybunału w Strasburgu i jego potencjalne skutki niepokoją obecne władze na Kremlu, wywodzące się przecież z instytucji, która przeprowadziła te wszystkie eksterminacje – uważa Dr Henryk Głębocki*.

Twierdzenia rosyjskich władz, że orzeczenie Trybunału w Strasburgu jest w gruncie rzeczy korzystne dla Federacji Rosyjskiej można uznać za próbę rozbrojenia tej sprawy i zachowania twarzy, realizowaną sprawnie przez polityków i tzw. politycznych technologów Kremla. Choć istotnie, pozwala na to niekonsekwentny charakter ogłoszonego wyroku.

Chodzi tu niewątpliwie o obronę stanowiska władz rosyjskich i ich odpowiedzialność nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także wobec swych własnych obywateli. Wcześniejsze przecieki o rzekomym wygraniu sprawy mogły właśnie służyć do przygotowania gruntu pod takie przedstawienie decyzji trybunału.

Ogłoszony w poniedziałek wyrok pozwala lepiej zrozumieć niedawną typową propagandową dezinformację gazety „Moskowskie Nowosti”. Wymowa artykułu sprzed kilku dni była nieprzypadkowa i można ją ująć w skrócie: Rosja nie odpowiada za Katyń. W ten sposób władze na Kremlu być może przygotowywały grunt pod niekorzystny dla nich wyrok, by móc pomniejszać później jego znaczenie w oczach własnych obywateli. Rzeczywiście, nieustosunkowanie się trybunału wobec przebiegu rosyjskiego śledztwa i okoliczności jego umorzenia, wobec odmowy Rosji dopuszczenia do akt, sprzyja takiej interpretacji.

Widać to doskonale po pierwszych oficjalnych komentarzach ze strony władz Federacji Rosyjskiej, w których poniedziałkowe strasburskie orzeczenie opisywane jest wręcz w kategoriach sukcesu. Doradca reprezentacji Rosji przy Radzie Europy Władisław Jermakow, podkreślił na przykład, że jest jeszcze za wcześnie by wyciągać ostateczne wnioski. Ministerstwo sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej stwierdziło z kolei, że: „Na razie nie ma podstaw do zaskarżenia wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Katynia. Orzeczenie odpowiada interesom naszego kraju”.

Brak jednoznacznego rozstrzygnięcia, począwszy od pierwszych komentarzy rosyjskich przedstawicieli, jest w takim też duchu interpretowany. Andriej Fiodorow, przedstawiciel Rosji przy trybunale, wyrażał zadowolenie szczególnie z faktu, że jak cytuje jego słowa agencja Interfaks: „kwestia wznowienia śledztwa w sprawie ‘kwestii katyńskiej’ znajduje się poza ramami kompetencji trybunału”.

Równie charakterystyczny może tu być komentarz do wyroku dla agencji RIA Nowosti ze strony przewodniczącego komitetu Rady Federacji ds. międzynarodowych Michaiła Margiełowa, który stwierdził: „Nie uda się rzucić cienia na wysiłki, które Rosja przykłada dla ustalenia prawdy w kwestii katyńskiej”. Zarazem wyraził on przekonanie, że wyrok nie wpłynie na reputację Rosji, która w tej kwestii „współpracuje z Polską” (sic!), przywołując na dowód oświadczenia prezydenta Miedwiediewa i fakt przekazania części akt ze śledztwa stronie polskiej oraz wypowiedzi i symboliczne gesty Dumy i władz Rosji. Zarazem Margiełow nie wyjaśnił, że w polskiej skardze do Strasburga w istocie chodziło właśnie o utajnienie reszty materiałów, stwierdzając, że trybunał w Strasburgu „może mieć swoje poglądy, ale z punktu widzenia zdrowego rozsądku kontynuowanie w nieskończony sposób wciąż tego samego śledztwo jest bez sensu”.

Przypomnijmy jednak, że istotą skargi złożonej w Europejskim Trybunale Praw Człowieka nie było – jak próbowano wcześniej sugerować za pośrednictwem przecieków do prasy rosyjskiej – to, czy Federacja Rosyjska jest odpowiedzialna za zbrodnię katyńską, ale brak skutecznego postępowania wymiaru sprawiedliwości Rosji w tej sprawie oraz poniżające traktowanie bliskich ofiar szukających prawdy i rehabilitacji dla zamordowanych. Do państwowej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską władza na Kremlu przyznała się przecież już w 1990 r., jeszcze w okresie istnienia ZSRS i rządów Michaiła Gorbaczowa.

Przesłanie wypowiedzi oficjalnych reprezentantów putinowskiego państwa jest zgodne z dotychczasową praktyką: chodzi o zamknięcie sprawy masakry katyńskiej na poziomie nie mających prawnych konsekwencji gestów i deklaracji, przy braku realnych skutków prawnych, pozwalających, poprzez dostęp do dokumentów i wznowienie śledztwa na pełne wyjaśnienie okoliczności zbrodni, odpowiedzialności za nią a także rehabilitacji ofiar. Takiemu rozgrywaniu sprawy katyńskiej w ostatnich latach sprzyjała, niestety, postawa instytucji polskiego państwa podporządkowana „wizerunkowej” polityce tzw. ocieplania stosunków z Rosją, pełna różnych gestów i wypowiedzi bez poważniejszych prawnych konsekwencji.

Zwrócić należy uwagę, że taktyka strony rosyjskiej, a także znaczenie sprawy katyńskiej lepiej można zrozumieć, jeśli uwzględnimy szersze, wykraczające poza stosunki polsko-rosyjskie, konsekwencje międzynarodowych orzeczeń w tej sprawie. Wszystkie narody które zderzyły się z imperium sowieckim a także wielu obywateli obecnego państwa rosyjskiego mogłoby podjąć i podejmuje starania o wyjaśnienie szeregu podobnych zbrodni. Tego w istocie, w postaci skutków prawnych, obawiają się obecne władze Kremla wywodzące się przecież z instytucji, która przeprowadziła te wszystkie eksterminacje. Przecież do dzisiaj nikt z funkcjonariuszy systemu terroru nie został w Rosji podstawiony przed sądem, a dostęp do archiwów aparatu represji jest mocno ograniczony.

Wyrok strasburskiego trybunału, pomimo swej połowiczności jest jednak dla władz rosyjskich niekorzystny, choć niekonsekwentny i nie jest jeszcze prawomocny. Ze zrozumiałych powodów nie satysfakcjonuje też rodzin ofiar katyńskich, domagających się dostępu do pełnej dokumentacji umorzonego śledztwa i mających nadzieję na jego wznowienie oraz ostateczne wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej strasznej zbrodni.

Trybunał orzekł, że Rosja nie wywiązała się ze współpracy z nim, tzn. nie nadesłała wymaganych dokumentów dotyczących zamknięcia w 2004 roku śledztwa w sprawie zbrodni. Uznał, że władze Rosji naruszyły w ten sposób art. 38 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Władze rosyjskie poprzez niezrealizowanie żądania trybunału dostarczenia dokumentacji śledztwa utrzymały jednak w praktyce stan utajnienia akt, a wyrok krytykując stronę rosyjską za to zarazem wykazał bezradność wobec takiego stanowiska państwa rosyjskiego. W odmowie doręczenia dokumentów rząd Rosji powołał się na utajnienie tego postanowienia, mimo że prawo międzynarodowe zabrania usprawiedliwiania odrzucenia współpracy z Trybunałem przez odwołanie się do przepisów prawa krajowego. Rosjanie stwierdzili, że dokument o umorzeniu śledztwa ws. Katynia „zawiera tajemnice, których ujawnienie mogłoby przynieść uszczerbek bezpieczeństwu kraju”.

Skarżący słusznie wykazali brak logiki w takim tłumaczeniu strony rosyjskiej. Z jednej strony twierdzi ona, że nie ponosi odpowiedzialności za wydarzenia, które przypisuje się Związkowi Sowieckiemu, a z drugiej utajnia materiały powołując się na interesy współczesnej Rosji.

Niezależnie od tych słów, ważny pozostaje fakt, iż europejska niezależna instytucja krytycznie oceniła realia, jakie panują w rosyjskim systemie sprawiedliwości. Polska zaś dostała silny atut w dalszym stawianiu sprawy katyńskiej. Czy ten argument zostanie wykorzystany przez polskie władze? To pokaże czas.

Europejski Trybunał zarzucając Rosji nie wywiązanie się ze współpracy, zwrócił też de facto uwagę na sposób działania rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości, i jego mechanizmy rodem z minionej epoki. Tamtejsze instytucje sądowe, prokuratorskie i śledcze są często obojętne wobec ludzkiego cierpienia i w praktyce chronią sprawców ludobójstwa. Można powiedzieć, że trybunał jako niezależny, europejski czynnik uznał zarzuty wysuwane wobec nich, dobrze w Polsce znane.
Jest to również ważna wskazówka dla naszej polskiej, wewnętrznej dyskusji o relacjach polsko-rosyjskich i pytania, czy wolno ufać temu postsowieckiemu wymiarowi sprawiedliwości w tak kluczowych sprawach jak np. wyjaśnienie sprawy smoleńskiej. Przypomnijmy, że przez ponad dwa lata obecnie rządząca ekipa polityczna i ogromna część „zaprzyjaźnionych” z władzami mediów przekonywała, że śledztwo i badanie katastrofy musiało być oddane bez żadnej próby podjęcia alternatywnych rozwiązań w ręce tego właśnie wymiaru sprawiedliwości i tak właśnie działających instytucji państwa rosyjskiego, pod ich „serdeczną kontrolę”. Zarazem brutalnie atakowano i wyśmiewano jakiekolwiek wezwania do próby umiędzynarodowienia śledztwa i procesu wyjaśnienia tej tragedii na zawsze już związanej z dziejami sprawy Katynia.

Pomimo umiarkowanej satysfakcji rodzin katyńskich, i demonstrowanego przez władze rosyjskie zadowolenia, nawet jednak w tej formie wyrok ten, szczególnie zastosowana wobec mordu katyńskiego kwalifikacja prawna zbrodni wojennej, niepodlegającej przedawnieniu, może mieć pewien wpływ dla szerszego procesu wyjaśniania innych przestępstw sowieckiego komunizmu. Wskazuje zarazem drogę dochodzenia przed międzynarodowymi instytucjami w innych sprawach sowieckich zbrodni przeciwko ludzkości, które władze na Kremlu konsekwentnie i z premedytacją określają wciąż jedynie „zbrodniami stalinowskimi”. Tak, jakby przed Stalinem, czy też po nim nic strasznego w Związku Sowieckim się nie działo. Co ciekawe, terminem „zbrodnie stalinowskie” posługują się też niektórzy przedstawiciele polskich władz i ośrodki reprezentujące polski rząd, jak np. Centrum Dialogu Polsko-Rosyjskiego, w ten sposób (na ile świadomie?) przyjmując oficjalną narrację putinowskiej „suwerennej demokracji”.

Szczególnie ważna jest zastosowana w uzasadnieniu wyroku kwalifikacja Katynia jako zbrodni wojennej wobec nie tylko tak często powtarzanych wciąż kłamstw i manipulacji w przestrzeni publicznej w Rosji, ale także pokrętnych terminów używanych przez przedstawicieli rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości państwa jak np. prokurator Blizjejew w 2008 r., mówiących np. o hipotetycznym zamordowaniu polskich jeńców na polecenie władz ZSRS i uzasadniających to faktem, iż byli to w istocie „szpiedzy, terroryści i sabotażyści”, szkoleni do walki ze Związkiem Sowieckiem. Przypomnijmy, że reprezentujący władze Rosji przed trybunałem wiceminister sprawiedliwości Georgij Matiuszkin nie tak dawno jeszcze pisał do Strasburga, że polscy obywatele „zaginęli” w wyniku „wydarzeń katyńskich”, Rosja nie ma więc obowiązku wyjaśniać ich losu.

Wyrok ten może również wpłynąć na dalsze postępowanie w tej sprawie. Czy rzeczywiście to nastąpi? Z odpowiedzią musimy zaczekać i bacznie obserwować dalszą walkę o prawdę. Na pewno, to co stwierdził ETPCz to dobry prognostyk w tej dalszej walce. A sama treść uzasadnienia powinna być teraz ważnym argumentem w stanowczym domaganiu się pełnego wyjaśnienia okoliczności sprawy katyńskiej i innych zbrodni sowieckich.

*Dr Henryk Głębocki, historyk, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek redakcji dwumiesięcznika „Arcana”.

  1. ASTRAJA
    Kwiecień 19, 2012 o 8:42 am

    Proces w Strasburgu to próba ucywilizowania Kremla, czy może zostaliśmy wykorzystani w stolicy Alzacji jako królik doświadczalny dla Niemców, którzy planują wyłudzenie od Rosji odszkodowań za m.in. zniszczenie Berlina i zajęcie Niziny Pruskiej z Królewcem?. Na obecnym etapie być może jedynie obserwują reakcje Moskwy – na żądania Polaków. Podobnie było z tzw solidarnością, testującą Moskwę. Potem było odważne burzenie muru berlińskiego i huczne zjednoczenie ‚Westi’ i ‚Osti’. Obecne niszczenie potencjału obronnego i gospodarczego Polski, to przede wszystkim ‚zasługa’ Niemców. To Niemcy przekształcają Polskę w swój korytarz transportowy i w tani rezerwuar niewykwalifikowanej siły roboczej. Przecież nad Polską wisi grożba likwidacji ‚Huty Katowice’ i ‚Fiata’. Co wtedy pozostanie na gospodarczej mapie Polski?. Temat zastępczy Katyń?. W Katyniu czy może w Smoleńsku podejmą pracę młodzi Polacy?. Oby ubywało fantastów w polskiej przestrzeni publicznej, a nie przybywało ich każdego dnia. Relacje Polska-Rosja muszą przybrać kształty podobne do relacji pomiędzy Japonią a Chinami. Każde z tych państw ma inną osobowość i każde podąża swoją własną drogą. Królewiec może stać się nową Republiką Genueńską czy nową Republiką Wenecką Europy. Na tym powinien skorzystać a nie stracić polski Elbląg. Prawdę o Katyniu znają wszyscy Polacy. Wszyscy Polacy chcieliby również widzieć efekty pracy polskiej dyplomacji – w odblokowywaniu Cieśniny Pilawskiej i ożywieniu portu w Elblągu. Ten port mogliby polubić śródlądowi Czesi, Słowacy, Węgrzy, podobnie jak polubili Szczecin. Również Białoruś powinna być zainteresowana gospodarczym, morskim ożywieniem portu w Elblągu. To mogą być wymierne społecznie i finansowo korzyści dla Polski.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: