Strona główna > Wiadomości > Tusk i Putin niczym gangsterzy

Tusk i Putin niczym gangsterzy


W państwie Tuska obywatel nie ma prawa dowiedzieć się nic o przebiegu rozmów Tusk-Putin po katastrofie smoleńskiej. Przekonał się o tym aplikant radcowski Piotr Grodecki, który od grudnia ubiegłego roku stara się o pozyskanie notatek z rozmów telefonicznych Tusk-Putin.

To z inicjatywy Platformy znowelizowano ustawę o dostępie do informacji publicznej, która pozwala urzędnikom odmawiać udostępniania obywatelom informacji powołując się uznaniowo na „bezpieczeństwo czy ważny interes państwa”. To wywodzący się z Platformy prezydent Bronisław Komorowski odmawia udostępnienia opinii publicznej ekspertyz na których opierał się podpisując nowelizację ustawy o OFE.

Ale najwyższy poziom tajności obowiązuje w Kancelarii Premiera Tuska. W szczególny sposób dotyczy spraw związanych z katastrofą smoleńską. W państwie Tuska obywatel nie ma prawa dowiedzieć się nic o przebiegu rozmów Tusk-Putin, które tej sprawy dotyczyły. Przekonał się o tym aplikant radcowski Piotr Grodecki, który od grudnia ubiegłego roku stara się o pozyskanie notatek z rozmów telefonicznych Tusk-Putin. Chodzi o osiem rozmów z okresu przed i po katastrofie. Tymczasem Kancelaria Premiera Tuska twierdzi, że w trakcie czterech rozmów notatek nie sporządzano, a z kolejnych czterech rozmów, w których notatki sporządzono, są one niejawne. Niejawna jest np. notatka z rozmowy Tusk-Putin z 3 lutego 2010 roku. To była bardzo ważna rozmowa, bo skutkowała rozdzieleniem wizyt. Wówczas Putin zaprosił Tuska do Katynia. Tusk się zgodził i odtąd wiadomo było, że będą dwie uroczystości. Główne uroczystości, planowane wcześniej na 10 kwietnia, z udziałem śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po tej rozmowie rozpoczęto przygotowania do drugich uroczystości, w innym terminie, z udziałem Tuska i Putina. Co takiego tajnego jest w notatce z tej rozmowy trudno dociec. Może coś podejrzanego, niepokojącego, kompromitującegoTuska w kontekście katastrofy, która się później wydarzyła? Tego na razie się nie dowiemy, bo Kancelaria strzeże tej notatki, jak najbardziej tajnej informacji.

Były także cztery rozmowy Tusk-Putin po których nawet skrawek papieru się nie zachował. Nic po prostu nic, nawet zdania notatki nie ma. Dotyczy to np. dwóch rozmów Tusk-Putin w dniu katastrofy. Jak ważne to były rozmowy nie muszę nikomu wyjaśniać. To wówczas rozstrzygały się najważniejsze kwestie związane z wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej. Czy samo sporządzenie notatek z treści tych rozmów bądź podjętych podczas nich uzgodnień było dla któregoś z rozmówców niewygodne, kompromitujące?

W obliczu tych faktów na usta ciśnie się pytanie: czy rozmówcami byli premierzy państw czy jacyś gangsterzy, którzy wszystko umawiają na gębę? „Na gębę jest krem Nivea, a potrzebne są papiery” chciałoby się zacytować ministra Sikorskiego. Tylko, że albo takich „papierów” nikt nie sporządził, albo jeśli jakimś cudem papiery się zachowały to są ukrywane.

O czym panowie rozmawiali 10 kwietnia? Co takiego uzgodnili, że woleli aby po tych rozmowach nawet ślad nie został? Nawet jedno zdanie, które potem można by po wsze czasy utajnić.

Dosłownie na gębę Tusk i Putin przyjęli, że podstawą badania katastrofy smoleńskiej będzie konwencja chicagowska. Te prawdę władza długo skrywała. Przyznała się dopiero przymuszona wyrokiem wojewódzkiego sądu administracyjnego. (Czytelników zainteresowanych obszernym opisem sprawy rozmów Tusk-Putin odsyłam do najnowszego numeru tygodnika „Uważam Rze”).

Brak notatek z niektórych rozmów Tusk-Putin, utajnianie tych, które sporządzono pokazuje, że jest jakiś paniczny strach Donalda Tuska i jego obozu przed jawnością. To strach przed prawdą o katastrofie smoleńskiej. To strach przed tym jak bardzo ta władza zawiodła, a może strach jeszcze przed czymś gorszym. Ta władza jest gotowa zrobić wszystko by prawda nie ujrzała światła dziennego. Ta władza nie zawaha się spalić tych notatek jeśli przegra wybory, tak jak komuniści po przegranych wyborach palili akta SB. Ale przyjdzie dzień, kiedy w tej sprawie, podobnie jak z budową autostrad ,Tusk i jego przyboczni poniosą klęskę.

8 maja, w dniu kiedy Kościół wspomina św. Stanisława ze Szczepanowa, patrona Polski, warto przypomnieć Donaldowi Tuskowi postać króla Bolesława Śmiałego. Jemu też wydawało się, że jest absolutnym panem i władcą, że może robić wszystko co chce, nie oglądając się na nikogo i na nic, że nawet bezkarnie może zgładzić biskupa krakowskiego Stanisława. Ale przyszedł czas kiedy król Bolesław musiał oddać władzę i uciekać z Polski. Donald Tusk, historyk z wykształcenia, zapewne zna dzieje króla Bolesława Śmiałego.

Marcin Mastalerek

[fot. sxc.hu]

 

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: